0
singielka_1976 26 marca 2016 16:20
Kolejna jednodniówka za nami, wiem nuuuuuda, bo ileż można jeździć do Londynu? Oj można, wiele razy, to po prostu takie miasto ;) .

Tym razem wyjazd był nieco inny, bo byli z nami Rodzice. Jak tylko kupiłam bilety na lutowy wyjazd to się Tacie przypomniało, że On by chętnie ten Londyn jednak zobaczył. Objaśniłam i uprzedziłam, że to będzie bardzo męczący dzień a właściwie ponad 20h, żeby potem marudzenia nie było, uświadomieni wydali prikaz żeby kupić następnym razem 4 bilety.
Na szczęście Wizz co rusz wrzuca bilety w sensownej cenie, do tego WDC i voila bilety na marcową niedzielę kupione jeszcze w listopadzie.

Wylot z Katowic był o czasie a jeszcze na lotnisku już po kontroli bezpieczeństwa robiłam za informację, bynajmniej nie dla moich towarzyszy podróży. Jedna Pani na oko nieco starsza ode mnie leciała pierwszy raz i nie wiedziała co dalej, więc pytam czy do Londka czy Dtm, jako, że leciała do Niemiec to pokierowałam Ją do odpowiedniej bramki. Nie minęło dużo czasu a kolejna Pani mnie zagaduje, bo dawno nie leciała z KTW i nie wie jak tu teraz jest, Ona leciała do Londka, więc wyjaśniłam, że tuż za winklem jest kontrola dokumentów.

Start z Katowic przy ładnej pogodzie:

P3136329.jpg




ale na Luton lądujemy we mgle:

P3136333.jpg



Nie wiem czy kiedykolwiek lądowałam w takich warunkach, bo zazwyczaj siedzę przy przejściu, tym razem siedziałam wyjątkowo przy oknie i właściwie byłam w lekkim szoku, brakowało tylko brzozy. Czekamy jeszcze w samolocie ok.20 minut, bo jak nam powiedział kapitan: "jesteśmy na Luton ale czekamy aż obsługa naziemna znajdzie nasz samolot" :D

Toaleta, kontrola biometryczna i wsiadamy do autobusu, który odjeżdża przed czasem i w ciągu godziny jesteśmy przy Marble Arch, pięknie.

P3136337.jpg



Idziemy na przystanek skąd odjeżdża nasz Big Bus - uznaliśmy, że to będzie najlepsza dla seniorów forma zobaczenia większości atrakcji Londynu mimo wysokiej ceny. Z różnych względów odpuściliśmy metro.
Na bilecie Big Busa jest adnotacja żeby mieć ze sobą kartę, którą się płaciło za bilety-u mnie nikt tego nie sprawdzał ale nie wiem czy to wyjątek czy po prostu jednak tego nie weryfikują.
W autobusie dostajemy mapkę, słuchawki a nawet mają peleryny. Podpinamy się ze słuchawkami i zaczyna się nasza podróż ulicami Londynu a miła pani po drodze opowiada ładnie po polsku co mijamy.

P3136371.jpg



P3136374.jpg



Wybraliśmy trasę niebieską, pierwsza wysiadka na Picadilly Circus, gdzie wcześniej byłam tylko raz w przelocie.

P3136381.jpg



P3136382.jpg



P3136389.jpg



P3136391.jpg



Przy okazji zajrzeliśmy też do Chinatown, którego nigdy wcześniej nie widziałam.

P3136411.jpg



P3136428.jpg



P3136432.jpg



P3136437.jpg



P3136397.jpg



P3136442.jpg



Następnie krótki postój przy Trafalgar Sq. gdzie trwały przygotowania do Parady z okazji Św.Patryka.

P3136471.jpg



P3136481.jpg



Pan w kilcie:

P3136483.jpg



P3136489.jpg



P3136499.jpg



P3136502.jpg



P3136505.jpg



P3136514.jpg



P3136517.jpg



P3136535.jpg



P3136537.jpg



P3136540.jpg



Amfibią też można pojeździć po londyńskich ulicach:

P3136578.jpg



Kolejnym punktem był Big Ben z Parlamentem i Opactwo Westminsterskie -tutaj nieco dłuższa sesja foto oraz śniadanie na murku w miłych okolicznościach przyrody takich jak: przejazd Harleyowców.

DSC_2157.jpg



Takie tam.... 8-)

DSC_2160.jpg





P3136581.jpg



P3136582.jpg



P3136584.jpg



P3136605.jpg



P3136637.jpg



P3136663.jpg



P3136680.jpg



Pan grający na dudach:

P3136689.jpg



A potem jesteśmy świadkami przejazdu skuterów Lambretta:

P3136694.jpg



Wracamy się na przystanek aby złapać kolejny autobus, przyjeżdża nasz-niebieska trasa ale pan kierowca mówi, że on nie jedzie zgodnie z trasą tylko może nas podrzucić do przystanku nr 14 a potem będziemy musieli się przesiąść do innego autobusu. Luz, skoro tak to dobrze zorganizowali to czemu nie.

DSC_2166.jpg



P3136463.jpg



Wsiadamy do nowego autobusu ruszamy i po dłuższej chwili orientuję się, że on pominął przystanki 15-22 i od razu jedzie do przystanku Lambeth Palace, buuuu no trudno, przyjmujemy to bez marudzenia.

P3136695.jpg



P3136703.jpg



Wysiadamy przy Buckingham Palace gdzie znowu spotykamy Harleyowców.

P3136729.jpg



P3136751.jpg



P3136772.jpg



Chwilowo rezygnujemy z autobusu i korzystając z cudownej pogody spacerkiem idziemy przez ogrody w kierunku Wellington Arch,

P31367791.jpg


gdzie łapiemy autobus aby dokończyć naszą trasę.

P3136794.jpg



P3136800.jpg




Dodaj Komentarz

Komentarze (8)

pawel-p 26 marca 2016 16:44 Odpowiedz
Dokładnie w tym samym czasie razem z siostrą pokazaliśmy Tacie Londyn w jeden dzień, a następnego dnia pojechaliśmy do Paryża tunelem pod La Manche [tak naprawdę to był bodziec do wyjazdu - bardzo mu się podobało]. Też załapaliście się na kręcenie odcinka Top Gear -
jarekgdynia 27 marca 2016 19:02 Odpowiedz
Widzę, że ktoś tu ma słabośc do Londynu ;)
singielka-1976 27 marca 2016 19:05 Odpowiedz
Nie da się ukryć :lol: , to był mój czwarty raz, drugi i nie ostatni w tym roku, bo jest szansa na kolejne dwa ale to raczej dopiero jesienią ;) , wszystko zależy od cen Wizza.
hubski 27 marca 2016 22:52 Odpowiedz
Byłem w Londynie dwa razy na jednodniówkach i myślałem że już wystarczy, ale po przeczytaniu relacji znowu chcę ta być :D
jarekgdynia 29 marca 2016 10:58 Odpowiedz
Super sprawa, że z rodzicami się wybrałaś.Widać w są niezłej formie. Moi rodzice też chętnie gdzieś jadą ze mną, sami się trochę boją bo nie znają języka i nie mają pojęcia jak to wszystko ogarnąć (bilety lotnicze, hotele itp). Ale jak coś zorganizuje dla nich, to też się cieszą i chętnie jadą. Niedawno rozmawialiśmy że zazdroszczą nam teraz tego, że tak łatwo można podróżować. Za ich młodości taki wyjazd do Londynu czy Paryża to był praktycznie nierealny.
singielka-1976 29 marca 2016 18:52 Odpowiedz
@JarekGdynia-jest dokładnie jak piszesz :), kiedyś to było coś kompletnie nieosiągalnego dla zwykłego obywatela, na szczęście teraz każdy z nas ma paszport w szufladzie, więc zostaje zorganizowanie funduszy. nieco odwagi i można jechać. Oczywiście sami by się nie wybrali, bo raz, że bardzo słaba znajomość języka a dwa ogarnięcie tego wszystkiego byłoby dla nich problemem. Ale od czego mają dzieci? :)Zresztą Mama dała się namówić 2 lata temu na wylot na kilka godzin do Eindhoven i też była zadowolona.Gdyby tylko z KTW było więcej możliwości jednodniówek to byśmy nic tylko latali :D
brzemia 29 marca 2016 21:13 Odpowiedz
A jak tam bigbus sie spisywal? Nie bylo zmian tras lub zbyt dlugich przerw miedzy kolejnymi autobusami? Dla rodzicow fajnie ze po polsku gadaja. Jedyna linia i tylko w londynie. Oni maja trady na calym swiecie ale tylko londyn ma polskiego lektora (lektorke).
singielka-1976 5 kwietnia 2016 17:42 Odpowiedz
@brzemia -jak pisałam w pierwszym poście -była zmiana trasy, czekam nadal na @ z wyjaśnieniem od Big Busa.Natomiast ta zmiana nie zaburzyła nam jakoś bardzo naszej wycieczki, Rodzice i tak są bardzo zadowoleni z tego co zobaczyli przez te parę godzin ;). Skorzystaliśmy z BB tylko ze względu na tę polską lektorkę, dla starszych osób albo dla kogoś kto nie zna języka (wszak angielski nie jest obowiązkowy) to bardzo przydatne.