Stamtąd idziemy do Hyde Parku zobaczyć papugi, wiewiórki i nie tylko. Speaker's corner:
Czyżby koala?
:lol:
Zaglądamy na chwilę do ogrodu Kensington, pod Albert Memorial i Albert Hall
Jako, że miasto zaczyna się korkować to jednak rezygnujemy z taksówki i pieszo nieco na około zmierzamy w kierunku Victorii, jesteśmy w lekkim niedoczasie ale Tata tak wystrzelił do przodu, że ledwo nadążamy. Właściwie oboje z Mamą mnie mocno zaskoczyli swoją kondycją. Na dworzec docieramy 10 min. po czasie, no nic za 10min. jest kolejny autobus na lotnisko więc spokojnie czekamy. Przyjeżdża autobus z 16.40 i kierowca mówi nam, że najpierw wpuszcza pasażerów z tej godziny a cała reszta musi poczekać, na szczęście nas zabrał co nie było takie oczywiste. Po raz pierwszy spóźniłam się na autobus i po raz pierwszy mi się zdarzyło, że kierowca przedstawił się-nas wiózł przesympatyczny Charles, powiedział jaką trasą jedziemy, że w autobusie jest monitoring, ile wyjść ewakuacyjnych i że jest toaleta oraz o której będziemy na lotnisku. Ostatnie zdjęcia z autobusu:
Jak to zwykle bywa do Goldens Green toczyliśmy się w korku,
potem już było nieco luźniej aż do wjazdu na lotnisko, gdzie też się na wjeździe zrobił zator na 10 min. koniec końców cała podróż powrotna trwała 2h10 min.Na lotnisku po kontroli bezpieczeństwa mamy jeszcze czas aby się posilić i uzupełnić płyny,
zmęczeni ale bardzo zadowoleni podziwiamy wieczorny Londyn z góry:
i pomijając saunę jaką nam zafundowano w samolocie (pierwszy raz mi się to przytrafiło) prawie bez dodatkowych atrakcji docieramy do Pyrzowic. A tu małe zaskoczenie: trzeba skrobać szyby, w końcu jakby nie patrzeć to nadal mamy zimę. W Londynie jak widać pogoda była wymarzona -nie dość, że nie padało to jeszcze świeciło słonko
8-) .
Mam nadzieję, że kogoś z Was zainspirowałam do wyjazdu z Rodzicami, Dziadkami czy innymi Bliskimi
;) . Oczywiście nic na siłę, jeśli ktoś jasno deklaruje, że najchętniej czas spędza u siebie na balkonie, to może lepiej nie uszczęśliwiać na siłę ale czasem warto po prostu zapytać o czyjeś marzenia czy potrzeby. Nigdy nie wiemy ile czasu nam zostało, warto więc korzystać z tego póki mamy siebie.
I tym nieco filozoficznym akcentem kończę i solennie obiecuję, że przez następne pół roku nie popełnię żadnej relacji z Londka
:D .
Dla zainteresowanych koszty*: Wizz z WDC 93zł/os. woda/ice tea na lotnisku -5-6zł/os. easybus Ltn -miasto: g.8.05, cena:3,95GBP, miasto -Ltn g.16.20, cena 2,95GBP Big Bus - 24,50 GBP/os. herbata/kawa na lotnisku: 2,75 GBP/os. 3 magnesy- 5 GBP *tradycyjnie nie doliczam kosztu dojazdu i parkingu.
EPILOG: Siostra dzień po powrocie zadała mi pytanie: to kiedy lecimy znowu?
:lol: Pytam Rodziców czy chcą jeszcze raz do Londka polecieć, na co słyszę od Mamy: chętnie a od Taty: nie, byłem widziałem i to wystarczy. Trzy dni później dostaję maila od Rodziców: kup 4 bilety, bo Tata chce iść do muzeum i do Harrodsa
:D .
Dokładnie w tym samym czasie razem z siostrą pokazaliśmy Tacie Londyn w jeden dzień, a następnego dnia pojechaliśmy do Paryża tunelem pod La Manche [tak naprawdę to był bodziec do wyjazdu - bardzo mu się podobało]. Też załapaliście się na kręcenie odcinka Top Gear -
Nie da się ukryć
:lol: , to był mój czwarty raz, drugi i nie ostatni w tym roku, bo jest szansa na kolejne dwa ale to raczej dopiero jesienią
;) , wszystko zależy od cen Wizza.
Super sprawa, że z rodzicami się wybrałaś.Widać w są niezłej formie. Moi rodzice też chętnie gdzieś jadą ze mną, sami się trochę boją bo nie znają języka i nie mają pojęcia jak to wszystko ogarnąć (bilety lotnicze, hotele itp). Ale jak coś zorganizuje dla nich, to też się cieszą i chętnie jadą. Niedawno rozmawialiśmy że zazdroszczą nam teraz tego, że tak łatwo można podróżować. Za ich młodości taki wyjazd do Londynu czy Paryża to był praktycznie nierealny.
@JarekGdynia-jest dokładnie jak piszesz
:), kiedyś to było coś kompletnie nieosiągalnego dla zwykłego obywatela, na szczęście teraz każdy z nas ma paszport w szufladzie, więc zostaje zorganizowanie funduszy. nieco odwagi i można jechać. Oczywiście sami by się nie wybrali, bo raz, że bardzo słaba znajomość języka a dwa ogarnięcie tego wszystkiego byłoby dla nich problemem. Ale od czego mają dzieci?
:)Zresztą Mama dała się namówić 2 lata temu na wylot na kilka godzin do Eindhoven i też była zadowolona.Gdyby tylko z KTW było więcej możliwości jednodniówek to byśmy nic tylko latali
:D
A jak tam bigbus sie spisywal? Nie bylo zmian tras lub zbyt dlugich przerw miedzy kolejnymi autobusami? Dla rodzicow fajnie ze po polsku gadaja. Jedyna linia i tylko w londynie. Oni maja trady na calym swiecie ale tylko londyn ma polskiego lektora (lektorke).
@brzemia -jak pisałam w pierwszym poście -była zmiana trasy, czekam nadal na @ z wyjaśnieniem od Big Busa.Natomiast ta zmiana nie zaburzyła nam jakoś bardzo naszej wycieczki, Rodzice i tak są bardzo zadowoleni z tego co zobaczyli przez te parę godzin
;). Skorzystaliśmy z BB tylko ze względu na tę polską lektorkę, dla starszych osób albo dla kogoś kto nie zna języka (wszak angielski nie jest obowiązkowy) to bardzo przydatne.
Stamtąd idziemy do Hyde Parku zobaczyć papugi, wiewiórki i nie tylko.
Speaker's corner:
Czyżby koala? :lol:
Zaglądamy na chwilę do ogrodu Kensington, pod Albert Memorial i Albert Hall
Jako, że miasto zaczyna się korkować to jednak rezygnujemy z taksówki i pieszo nieco na około zmierzamy w kierunku Victorii, jesteśmy w lekkim niedoczasie ale Tata tak wystrzelił do przodu, że ledwo nadążamy. Właściwie oboje z Mamą mnie mocno zaskoczyli swoją kondycją. Na dworzec docieramy 10 min. po czasie, no nic za 10min. jest kolejny autobus na lotnisko więc spokojnie czekamy. Przyjeżdża autobus z 16.40 i kierowca mówi nam, że najpierw wpuszcza pasażerów z tej godziny a cała reszta musi poczekać, na szczęście nas zabrał co nie było takie oczywiste. Po raz pierwszy spóźniłam się na autobus i po raz pierwszy mi się zdarzyło, że kierowca przedstawił się-nas wiózł przesympatyczny Charles, powiedział jaką trasą jedziemy, że w autobusie jest monitoring, ile wyjść ewakuacyjnych i że jest toaleta oraz o której będziemy na lotnisku.
Ostatnie zdjęcia z autobusu:
Jak to zwykle bywa do Goldens Green toczyliśmy się w korku,
potem już było nieco luźniej aż do wjazdu na lotnisko, gdzie też się na wjeździe zrobił zator na 10 min. koniec końców cała podróż powrotna trwała 2h10 min.Na lotnisku po kontroli bezpieczeństwa mamy jeszcze czas aby się posilić i uzupełnić płyny,
zmęczeni ale bardzo zadowoleni podziwiamy wieczorny Londyn z góry:
i pomijając saunę jaką nam zafundowano w samolocie (pierwszy raz mi się to przytrafiło) prawie bez dodatkowych atrakcji docieramy do Pyrzowic.
A tu małe zaskoczenie: trzeba skrobać szyby, w końcu jakby nie patrzeć to nadal mamy zimę.
W Londynie jak widać pogoda była wymarzona -nie dość, że nie padało to jeszcze świeciło słonko 8-) .
Mam nadzieję, że kogoś z Was zainspirowałam do wyjazdu z Rodzicami, Dziadkami czy innymi Bliskimi ;) . Oczywiście nic na siłę, jeśli ktoś jasno deklaruje, że najchętniej czas spędza u siebie na balkonie, to może lepiej nie uszczęśliwiać na siłę ale czasem warto po prostu zapytać o czyjeś marzenia czy potrzeby. Nigdy nie wiemy ile czasu nam zostało, warto więc korzystać z tego póki mamy siebie.
I tym nieco filozoficznym akcentem kończę i solennie obiecuję, że przez następne pół roku nie popełnię żadnej relacji z Londka :D .
Dla zainteresowanych koszty*:
Wizz z WDC 93zł/os.
woda/ice tea na lotnisku -5-6zł/os.
easybus Ltn -miasto: g.8.05, cena:3,95GBP, miasto -Ltn g.16.20, cena 2,95GBP
Big Bus - 24,50 GBP/os.
herbata/kawa na lotnisku: 2,75 GBP/os.
3 magnesy- 5 GBP
*tradycyjnie nie doliczam kosztu dojazdu i parkingu.
EPILOG:
Siostra dzień po powrocie zadała mi pytanie: to kiedy lecimy znowu? :lol:
Pytam Rodziców czy chcą jeszcze raz do Londka polecieć, na co słyszę od Mamy: chętnie a od Taty: nie, byłem widziałem i to wystarczy.
Trzy dni później dostaję maila od Rodziców: kup 4 bilety, bo Tata chce iść do muzeum i do Harrodsa :D .